Pamiętam moment, kiedy kolega z branży po raz pierwszy pokazał mi, jak w kilkanaście sekund generuje moodboard za pomocą MidJourney. Siedziałam naprzeciwko ekranu i nie wiedziałam, co czuć. Podziw, ciekawość, a gdzieś w tle – lekki niepokój. Czy te narzędzia są dla mnie pomocnikiem, czy konkurentem? Czy to, co wypracowywałam przez piętnaście lat, nagle straci na wartości?
Minął rok. Dziś wiem już znacznie więcej – i chcę podzielić się tym, co myślę naprawdę, bez owijania w bawełnę. Bo temat sztucznej inteligencji w projektowaniu wnętrz jest tak gorący, że trudno o rzetelną rozmowę. Jedni wieszczą rewolucję, inni mówią o zagrożeniu dla zawodu. Prawda jest – jak zwykle – gdzieś pośrodku, ale dużo ciekawsza niż którakolwiek z tych narracji.
Czego AI naprawdę używają projektanci
Zacznijmy od faktów, bo wokół tego tematu narosło sporo nieporozumień. Sztuczna inteligencja w projektowaniu wnętrz nie jest jednym narzędziem – to cały ekosystem aplikacji, z których każda działa inaczej i sprawdza się w innych momentach procesu projektowego.
Generatory obrazów – MidJourney, DALL-E i PromeAI to dziś najpopularniejsze narzędzia do błyskawicznego tworzenia moodboardów i inspiracji wizualnych. Zamiast godzin spędzonych na przeszukiwaniu Pinterest i zbieraniu zdjęć, można wpisać opis klimatu i w kilka chwil otrzymać zestawienie nastrojów, które pokaże klientowi kierunek, zanim powstanie pierwszy rzut techniczny.
SketchUp Diffusion to rozszerzenie do popularnego programu 3D, które pozwala generować fotorealistyczne rendery bezpośrednio na modelu, używając prostych opisów tekstowych – tak zwanych promptów. Projektant może zaprezentować kilka wersji tego samego pomieszczenia podczas jednego spotkania z klientem, nie poświęcając na każdą z nich wielu godzin pracy.
ChatGPT i podobne modele językowe weszły do codzienności wielu projektantów jako narzędzie wsparcia analitycznego. Algorytm potrafi zaproponować alternatywne materiały wykończeniowe mieszczące się w określonym budżecie, przygotować listę pytań do briefu z klientem, sprawdzić normy ergonomiczne dla danego typu przestrzeni czy pomóc sformułować tekst oferty.
Planner 5D, Homestyler i HomeByMe to narzędzia hybrydowe – łączą projektowanie w 2D i 3D z mechanizmami AI, które sugerują style, kolory i meble pasujące do wybranej koncepcji. Część z nich jest dostępna bezpłatnie, co otwiera projektowanie na szerszą publiczność – choć to akurat temat, do którego jeszcze wrócę.
Interior AI to narzędzie, które przekształca zdjęcie rzeczywistego pomieszczenia w fotorealistyczne wizualizacje w różnych stylach aranżacyjnych. Idealne na etapie pierwszej rozmowy z klientem, gdy chcemy szybko pokazać, jak ta sama przestrzeń może wyglądać w wersji skandynawskiej, klasycznej lub industrialnej.
Gdzie AI naprawdę pomaga – i gdzie zawodzi
Żeby być uczciwą, muszę powiedzieć wprost: część tych narzędzi weszła do mojej codziennej pracy na stałe. Ale nie dlatego, że zastąpiły mi myślenie – właśnie dlatego, że od pewnych zadań mnie odciążyły.
Oto moja praktyczna obserwacja po roku testowania:
| Obszar pracy | Czy AI pomaga? | Uwagi |
|---|---|---|
| Tworzenie moodboardów | Zdecydowanie tak | Ogromna oszczędność czasu przy pierwszym briefie |
| Szybkie warianty wizualne | Tak | Idealne na etap koncepcji, nie wykonawczy |
| Listy materiałów i alternatywy budżetowe | Tak | Wymaga weryfikacji i znajomości rynku |
| Dokumentacja techniczna | Nie | AI nie generuje wiarygodnych rzutów i przekrojów |
| Nadzór autorski na budowie | Nie | Tu potrzeba obecności i oczu na miejscu |
| Rozumienie potrzeb klienta | Nie | To nadal rdzeń pracy człowieka |
| Dobór materiałów pod konkretną fakturę i światło | Częściowo | AI nie „czuje” przestrzeni, tylko analizuje dane |
| Korekta tekstu oferty, maili | Tak | Pomocne, szczególnie przy dużej liczbie zleceń |
Chcę przy tym zaznaczyć jedną ważną rzecz: AI generuje obrazy i pomysły na podstawie analizy tysięcy istniejących projektów. Oznacza to, że nie tworzy niczego naprawdę nowego w sensie artystycznym – raczej przetwarza i zestawia to, co już istnieje. To ma znaczenie szczególnie wtedy, gdy klientowi zależy na czymś naprawdę indywidualnym – na wnętrzu, które opowiada jego historię, a nie historię „uśrednionego” gustu z internetu.
Pytanie, które wszyscy zadają: czy AI zastąpi projektanta?
Słyszę to pytanie regularnie – od klientów, od znajomych spoza branży, od studentów architektury. I rozumiem, skąd się bierze. Jeśli aplikacja w kilkanaście sekund generuje fotorealistyczne wnętrze na podstawie zdjęcia salonu, to po co płacić projektantowi?
Odpowiedź jest wielowarstwowa.
Po pierwsze: wizualizacja to nie projekt. Piękny obraz salonu nie zawiera informacji o rozmieszczeniu instalacji elektrycznej, nośności ścian, normach bezpieczeństwa, proporcjach mebli do metrażu ani o tym, czy wymarzona sofa w ogóle zmieści się przez drzwi wejściowe. Projekt wykonawczy, który jest niezbędny każdej ekipie budowlanej, pozostaje poza zasięgiem obecnych narzędzi AI.
Po drugie: projektowanie wnętrz to praca z człowiekiem, nie tylko z przestrzenią. Zaczyna się od słuchania – i to słuchania aktywnego, które wymaga odczytania tego, czego klient nie potrafi jeszcze wyrazić słowami. Rodziny z dziećmi mają inne potrzeby niż pary bez dzieci. Osoba pracująca z domu inaczej myśli o strefach dziennych. Ktoś z przewlekłym bólem pleców potrzebuje innego ustawienia kuchni niż ktoś, kto gotuje z przyjemnością. Tych niuansów nie wyłowi żaden algorytm bez rozmowy.
Po trzecie, i to dla mnie najważniejsze: dobry projektant wnętrz bierze odpowiedzialność. Za decyzje materiałowe, które muszą służyć przez lata. Za zgodność projektu z przepisami. Za koordynację z ekipą wykonawczą. Za to, że gdy po miesiącu klient zadzwoni z pytaniem, dlaczego farba się łuszczy przy oknie, jest ktoś, kto zna historię tego projektu i może pomóc.
AI tego nie zrobi.
Co się zmieniło w moim zawodzie – szczerze
Chcę być uczciwa w jednej kwestii, o której branża mówi półgłosem: AI podniosła oczekiwania klientów. Kiedy każdy może w pięć minut wygenerować wizualizację swojego salonu, klienci przychodzą na pierwsze spotkanie z pełnymi folderami wygenerowanych obrazów i oczekują, że te wizje będzie można zrealizować dosłownie. Część z nich jest piękna. Część jest architektonicznie niemożliwa. Część ma meble, które nie istnieją na rynku w takiej proporcji i kolorze.
To nowe wyzwanie komunikacyjne – delikatne, ale realne. Mój zawód w coraz większym stopniu obejmuje tłumaczenie różnicy między „wnętrzem wygenerowanym przez algorytm” a „wnętrzem możliwym do zamieszkania”. Między estetyką ekranu a estetyką codziennego życia.
Jednocześnie AI otworzyła projektowanie na grupy, które wcześniej nie miały do niego dostępu – ludzi urządzających pierwsze mieszkanie z ograniczonym budżetem, którzy teraz mogą sami eksperymentować ze stylami, zanim zdecydują się na konkretne zakupy. To zdecydowanie dobra zmiana.
Jak pracuję z AI – moje zasady
Z doświadczenia ostatnich miesięcy wypracowałam kilka reguł, których się trzymam:
- AI jest na etapie koncepcji, nie wykonania. Używam generatorów obrazów i promptów na pierwszych spotkaniach – do budowania klimatu i języka wizualnego z klientem. Projekt techniczny powstaje w sprawdzonych programach, ręcznie.
- Każdy obraz wygenerowany przez AI weryfikuję pod kątem realizmu. Proporcje, skale, materiały – algorytm zna wzorce, ale nie zna fizyki przestrzeni.
- Korzystam z ChatGPT jako asystenta administracyjnego, nie kreatywnego. Pomoc przy formulowaniu ofert, listach zakupowych, podsumowaniach ustaleń – tak. Tworzenie koncepcji projektowej – nie.
- Nigdy nie pokazuję klientowi wygenerowanego obrazu jako czegoś, co „będzie wyglądać tak”. Moodboard to kierunek, nie obietnica. Zawsze to podkreślam.
Nowe narzędzia, stare wartości
Na końcu chcę powiedzieć to, co myślę po roku oswajania się z AI: ten temat jest ważny, ale nie rewolucyjny w sensie, w jakim się o nim mówi. Żaden algorytm nie zastąpi uważności, doświadczenia i empatii, które są sercem dobrego projektowania wnętrz.
Sztuczna inteligencja to narzędzie. Potężne, szybkie, coraz sprawniejsze – ale tylko narzędzie. Tak jak dobry aparat fotograficzny nie czyni z każdego artysty, tak generator obrazów nie czyni z nikogo projektanta. Wciąż potrzeba człowieka, który rozumie przestrzeń i rozumie ludzi, którzy będą w niej żyć.
Wchodzę w tę nową rzeczywistość z otwartością. I z przekonaniem, że piętnaście lat doświadczenia nie idzie w zapomnienie dlatego, że pojawił się nowy prompt.